Paprykarz szczeciński w zdrowszej wersji

Pamiętasz paprykarz szczeciński??? Chyba nie ma osoby, która by go choć raz nie skosztowała, na biwaku, zgrupowaniu skautów czy w podróży za jeden uśmiech 🙂 Może wiąże się też nim wiele miłych wspomnień. Lata młodości powracają na myśl o tym klasycznym, puszkowym przysmaku. By na chwilę powrócić do dawnych, dobrych czasów i wariackich pomysłów, postanowiłam stworzyć wersję domową. Jak wiadomo konserwy i inne tego typu przysmaki nie mogą pochwalić się wielkim bogactwem wartościowych elementów ,co najwyżej dużą zawartością witaminy „E” (E-250, E-412) 🙂 dlatego właśnie przygotowałam zdrowszą odmianę. Bez chemii, bez konserwantów, bez wyrzutów sumienia. Przysmak dzieciństwa wraca na stoły.

Przygotuj:

  • 2 duże marchewki lub 3 małe
  • 1/2 selera
  • 1 pietruszkę
  • 1 por
  • 2 filety rybne (u mnie miruna)
  • ok. 50 g kaszy jaglanej
  • ok. 5-6 łyżek passaty pomidorowej
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki
  • odrobinę ostrej papryki
  • sól i pieprz

Do dzieła:

Marchewkę, seler i pietruszkę obierz a następnie zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Możesz je też rozdrobić w blenderze. Por pokrój na małe kawałki.

Na patelni podsmaż pokrojoną w drobną kostkę, cebulę,

Gdy się zarumieni dodaj warzywa. Dopraw solą i pieprzem i duś na małym ogniu, możesz nieco podlewać wodą.

Gdy już będą miękkie odstaw do wystygnięcia. Rybę przypraw i usmaż lub ugotuj na parze. Ja wybrałam smażenie w specjalnych torebkach, bez dodatku tłuszczu. Kaszę jaglaną ugotuj do miękkości. Gdy wszystkie elementy mamy gotowe, wystarczy je tylko ostudzić i połączyć.

Do warzyw wrzuć rozdrobnioną rybę i kaszę jaglaną. Dodaj przecier pomidorowy i dokładnie wymieszaj. Dosyp papryki i dopraw do smaku. Gotowy paprykarz odstaw do lodówki na kilka godzin, żeby smaki się przegryzły. W ten sposób powstał nam ciekawy dodatek do chleba lub np. wafla ryżowego, czy jak mi się udało znaleźć, gryczanego.

Taki prosty przepis, niemal  tak jak pójście do sklepu po gotową puszkę. A o ile wartościowszy. Mamy tu kaszę jaglaną, której cenne właściwości możemy wymieniać godzinami m.in. te detoksykujące. Świeża rybka, czyli źródło kwasów omega, oraz warzywka bogate w witaminy i minerały. Wszystko okraszone passatą, czyli najlepszym źródłem potasu i likopenu. Nieco przypraw dla podkręcenia metabolizmu i mamy pyszną pastę kanapkową.

Jednak nie posmarowałam nią chleba, tylko wafle gryczane. To moje ostatnie odkrycie, które znalazłam w Biedronce. Wafle ryżowe, chyba wszyscy znajdą, szczególnie Ci, którzy dbają o linię. Choć ich dietetyczne właściwości są nieco przeceniane, bo wcale nie są tak mało kaloryczne. Ale na ten temat może innym razem. Z waflami kukurydzianymi też się już spotkałam, ale z gryczanymi nigdy. I jakież było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam je na marketowej półce. Najpierw zakupiłam jedno opakowanie na spróbowanie. I tak mi przypadły do gustu, że wróciłam po kolejne, tym bardziej, że pojawiły się tylko w ramach akcji promocyjnej i ostatnio już ich nie znalazłam. Tym samym po skończeniu zapasów będę musiała przewertować supermarkety, by odnaleźć je na nowo. Mam nadzieję, że poszukiwania zakończą się sukcesem. Koniecznie spróbujcie 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.