Sałatka z bobem i tofu

Sezon na bób jeszcze trwa, wiec korzystajcie póki możecie go znaleźć na targowych straganach. Ma wiele wartości odżywczych. Jest bogatym źródłem białka, dlatego polecany jest szczególnie osobom, na diecie wegetariańskiej i wegańskiej, jako substytut zwierzęcego białka.  Ma dużą zawartość kwasu foliowego, więc wskazany jest dla kobiet w ciąży. Dobrą wiadomością dla osób dbających o linię jest fakt, że bób jest produktem niskokalorycznym, ma niewielką zawartość tłuszczu, a poza tym jest bardzo sycący. Jest też zasadotwórczy, w związku z czym zapobiega, tak popularnemu w ostatnim czasie, zakwaszeniu organizmu. Jak widzicie zalet co niemiara, więc nie ma co się dłużej zastanawiać, tylko pora na stworzenie BOmBOWEJ kompozycji smakowej.

Przygotuj:

  • 1 szkl. obranego bobu
  • 6 pomidorków cherry
  • 1/2 kostki tofu
  • garść kiełek (u mnie lucerny)
  • sos sojowy
  • kminek mielony
  • olej lniany
  • sól i pieprz

 

Do dzieła:

Umyty bób ugotuj z odrobiną soli. Gdy już będzie wystarczająco miękki wystudź go i obierz. Pomidorki przekrój na pół. Tofu pokrój w kostkę, wrzuć do miseczki i polej odrobiną sosu sojowego. Pozostaw, aż się lekko zamarynuje. Połącz wszystkie składniki, dodaj kiełki oraz kminek i polej całość olejem lnianym. Dopraw solą i pieprzem.

Sałateczka jest więc błyskawiczna. Najdłuższym elementem jest przygotowanie bobu. Jego obieranie jest dość uciążliwe, ale ja osobiście preferuję taką formę. Niektórzy nie dokonują tej czynności, w sumie w skórce zawarte są też cenne składniki odżywcze, ale dla mnie taka postać jest lepiej akceptowana. Wersja nieobrana sprawdzi się tylko przypadku świeżego i młodego bobu, kiedy otoczka jest bardziej delikatna. Niektórzy obierają go już przed gotowaniem, ale nie jest to najlepsze rozwiązanie, gdyż traci wtedy więcej cennych witamin i minerałów, gdyż skórka stanowi barierę ochronną przed wysoką temperaturą. Polecam zatem łuskanie po ugotowaniu i przestudzeniu. Będzie to też łatwiejsze, gdyż łupinki będą lepiej odchodzić.

Bób, z racji tego, że należy do roślin strączkowych, może być nieco wzdymający, dlatego warto dodać odrobinę kminku, który załagodzi dolegliwości brzuszne. Ma on dość intensywny smak, który nie każdemu odpowiada. Wyłania się on po przegryzieniu ziarenka, dlatego ja osobiście preferuję wersję mieloną.  W połączeniu z resztą składników i olejem lnianym sprawdza się doskonale, nadając nieco orientalny posmak, jak dla mnie genialny.
A dla Was? Przekonajcie się sami 😉

 

Dodaj komentarz