Święta tuż tuż, więc pora na susz

Święta za pasem, więc pora podać kilka inspiracji. Nie wiem jak u Was, ale u mnie jednym z kluczowych elementów Wigilii jest kompot z suszonych owoców tzw. kompot z suszu. W sumie jest to jedyny dzień w roku, kiedy mama go przygotowuje, w wielkim garze, gdyż dobrze jest nim popić te wszystkie wigilijne potrawy (a trochę tych potraw jest). Jego podstawą są jabłka i gruszki, które suszone są wcześniej, specjalnie na tę okazję. Nie ma tu więc mowy o chemii i konserwantach, samo zdrowie.  Nie każdy ma jednak taką możliwość, więc musi się wspomóc kupnymi wersjami. Jak sama zauważyłam, częściej można spotkać owoce wędzone, ale istnieje obawa, że kompot będzie miał lekko gorzkawy posmak. Dlatego jak macie możliwość wybierajcie wersje suszone. Mama bazuje tylko na jabłkach i gruszkach, ale ja postanowiłam dodać też suszone śliwki, które dodają fajnego posmaku. Aromat Świąt ogarnął dom … w sumie mieszkanie, bo wyprawa do domku dopiero za jakiś czas 🙂

 

Przygotuj:

  • ok. 2 l wody
  • 150 g suszonych jabłek
  • 150 g suszonych gruszek (ja dałam tym razem 2 całe, wędzone gruszki)
  • ok. 8 szt.  suszonych śliwek
  • 1 całe świeże jabłko
  • 1 całą świeża gruszkę
  • 2-3 łyżki miodu lub cukru trzcinowego (ilość uzależniona jest od słodkości jaką chcemy uzyskać)

 

Do dzieła:

Suszone owoce przepłucz ciepłą wodą, następnie przełóż je do dużego garnka. dopełnij gorącą wodą i wkrój świeże jabłko i gruszkę, dla podbicia smaku. Całość doprowadź do wrzenia, po czym gotuj na wolnym ogniu. Na tym etapie można dodać też korzenne przyprawy, jeśli ktoś lubi np. cynamon, imbir czy goździki. Słyszałam też o wersjach z pomarańczą. U mnie w domu się tego nie praktykuje, więc poprzestałam na tradycyjnej wersji, ale Wy oczywiście możecie spróbować. Owoce gotuj wolno na malutkim ogniu, aż się rozpadną. Może to trwać ok. 30 min. Na koniec odcedź kompot, dosłódź cukrem trzcinowym lub miodem. Ilość zależy od stopnia słodkości jaki chcemy uzyskać. Ja lubię wersje nie za słodkie, ale możecie dodać trochę słodyczy od serca 🙂

 

Smak tego kompotu jest niepowtarzalny, całkiem inny niż ze świeżych owoców. Ma taki lekko podpalany posmak, który kojarzy mi się tylko ze świętami Bożego Narodzenia. Taki smak z dzieciństwa, który na szczęście co roku powraca 🙂  Być może niektórzy tworzą wersje na bogato, ale mi ta skromna odsłona bardzo odpowiada. Bo nie liczy się ilość, ale jakość. Jeśli macie swoje propozycje, to z chęcią poznam Wasze świąteczne smaki 😉

 

 

Dodaj komentarz