Szybkie mini pączki serowe bez drożdży

Pączkowy zawrót głowy przed nami. Wszyscy oszaleją na punkcie tej drożdżowej kuli, nawet Ci którzy na co dzień nie znoszą słodyczy. Trochę to wszystko przesadzone, ale niech dopełni się tradycja. Nawet ja ulegnę presji ogółu, co mi się nie zdarza, ale to wszystko dla Was, byście nie zagubili się wśród ton lukrowanych bomb kalorycznych. Nie da się ukryć, że tradycyjny pączek to zlepek tłuszczu, cukru i pszennej mąki, czyli tego czego na co dzień unikam. Wychodząc na przeciw Waszym oczekiwaniom, postanowiłam stworzyć nieco lżejszą wersję, w dodatku mega szybką, by i zabiegani, pozbawieni czasu amatorzy słodyczy mogli wykazać się w tej kwestii. Zadowoleni będą i Ci, którzy z ciastem drożdżowym są na bakier. Faktycznie nie jest ono łatwe w przygotowaniu i muszę przyznać, że sama nie jestem w nim mistrzem, ale do wprawy można dojść tylko metodą prób i błędów. Ćwiczenia pozostawmy na inną okazję, a dzisiaj lepiej wykorzystać sprawdzony przepis. Błyskawiczne mini pączki serowe wjeżdżają do kuchni 😉

Przygotuj:

  • 1 szklankę mąki gryczanej
  • 1 jajko
  • 125 g kostki twarogu
  • 100 g śmietany 18% (można zastąpić jogurtem)
  • kilkanaście kropel stewii lub 1/3 szklanki ksylitolu, cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki sody
  • olej do smażenia

Do dzieła:

Ser zmiksuj blenderem lub dokładnie rozgnieć widelcem. Jajko ubij z cukrem, dodaj jogurt.

Stopniowo dodawaj ser, cały czas miksując, by nie było grudek.

W osobnej misce wymieszaj mąkę z sodą i dosypuj partiami do powstałej masy.

Wyrób ciasto. Dłońmi formuj zgrabne kuleczki. Możesz je nieco zwilżyć, by ciasto nie kleiło się do rąk. Do wysokiego garnka wlej olej (ok. 3/4 l).

Serowe kuleczki wrzucaj partiami do rozgrzanego tłuszczu.

Gdy z jednej strony ładnie się zarumienią, delikatnie przekręcamy na drugą, ale z racji tego, że zazwyczaj są w ciągłym ruchu, to stale trzeba je obkręcać. Po wyciągnięciu dokładnie odsączamy na ręczniku papierowym.

PS Najlepszy sposób na sprawdzenie, czy tłuszcz jest wystarczająco rozgrzany jest zanurzenie drewnianej łopatki lub łyżki. Jeśli wokół niej utworzą się bąbelki, oznacza to, że olej jest gotowy do smażenia.

Jako posypki możemy użyć tradycyjnego cukru pudru lub np. zmiksowanego na puch cukru trzcinowego w połączeniu ze zmiksowanymi migdałami. Tym razem postawiłam na standard.

Nie da się ukryć, że wersja ta jest o wiele szybsza od przygotowania tradycyjnych drożdżowych pączków. Nie ma potrzeby czasochłonnego ugniatania ciasta i czekania na jego wyrośnięcie. Nie musimy też się z nim godzinami boksować, bo jak wiadomo jego staranne wyrobienie i napowietrzenie jest kluczem do sukcesu. Niestety smażenie jest tu konieczne z racji konsystencji ciasta. Zastanawiałam się nad ich upieczeniem, ale mogłoby się to sprawdzić w wersji drożdżowej, może kiedyś ją przygotuję, ale pewnie nastąpi to za rok 😉 Jeśli chodzi o smak to nasze mini pączusie wyszły mięciutkie, z lekko chrupiąca skórką. Nie mają żadnego nadzienia, za to dominuje w nich lekko serowy posmak. Takie mini wersje nie zabiją nas kaloriami, a i będą łatwiejsze do podziału, jeśli chcemy uraczyć naszych kolegów i koleżanki z pracy, jeden pączuś na jeden gryz 🙂
Taka jest moja propozycja na zakończenie karnawału. Bo czwartek wcale nie musi być taki tłusty 😉

Dodaj komentarz