Tradycyjna sałatka wielowarzywna w nowej odsłonie

Święta już tuż tuż, a z nimi goszczenie, rodzinne spędy i wizyty u cioci Krysi, z jej prośbami: „jeszcze tylko jednego serniczka”. Oczywiście to bardzo miły czas i już nie mogę się doczekać, ale obfituje w wiele ciężkich dań, od których mój organizm się odzwyczaił. No bo jak to Święta bez sałatki wielowarzywnej, z majonezem rzecz jasna 😛 ??? A powiem Wam, że to całkiem możliwe, a nawet pokażę Wam jak 🙂 Wystarczy mały trik, by z ciężkiego dania, stworzyć nową, zdrowszą wersję. Oto moja propozycja.

 

Przygotuj:

  • 2 torebka ryżu (200 g)
  • 5 marchewek
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 puszka groszku
  • 1 mały słoiczek selera konserwowego
  • ok. 6 ogórków kiszonych
  • 1/2 cebuli
  • 3/4 szkl. jogurtu naturalnego
  • 2 łyżeczki musztardy (najlepiej ostrzejszej)
  • sól i pieprz do smaku
  • garść ziaren słonecznika
  • koperek

 

Do dzieła:

Ryż ugotuj do miękkości następnie ostudź. To samo zrób z marchewką. Możesz ją najpierw obrać i pokroić w kostkę, wtedy szybciej się ugotuje lub ugotować w skórce i obrać po wystudzeniu. Ogórki pokrój w kostkę, cebulę bardzo drobno. Przełóż wszystko do miski, wsyp kukurydzę, groszek, odsączony seler i wymieszaj. Osobno połącz jogurt z musztardą, solą i pieprzem. Powstały sos wymieszaj z sałatką, dodaj pokrojony koperek i słonecznik. W razie potrzeby dopraw jeszcze solą i pieprzem. Odstaw na chwilę do lodówki, by smaki się przegryzły. Następnie zaserwuj swoim gościom i czekaj na reakcję 😉

I co powiecie na taką nową odsłonę. Rewolucyjnych zmian nie było, tylko kilka nowych dodatków i parę zamienników. Jogurt nieco odmienia stereotyp ciężkiej sałatki wielowarzywnej, a ryż nadaje nowego wyrazu, jednocześnie sprawia, że jest bardziej sycąca. Możecie również pominąć wspomniany ryż i dodając jajko, stworzyć jeszcze podobniejsza do oryginału wersję, wtedy modyfikacji podlega tylko sos. Mała zmiana, a robi różnicę, pod względem kalorycznym diametralną.

Nie wiem, czy też lubicie jak Wam coś chrupie, ale ja niemal do wszystkich dań dorzucam słonecznik, dynię, albo siemię lniane. Mam też teorię, że wtedy wolniej jem, czyli lepiej się trawi i pochłaniam mniejszą porcję, dlatego nie zabrakło go i w tym przepisie 😉
Sałatka gotowa, więc pora zaprosić gości i czekać na ich opinię. Ciekawe czy i Waszym bliskim przypadnie do gustu, bo moje kubki smakowe zadowoliła. Niech te Święta będą przyjemne także dla naszej wątroby 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.