Wegański sernik z owocową nutą, czyli jagielnik z musem truskawkowym

Co Wam przyszło na myśl, gdy spojrzeliście na powyższe zdjęcie??? Pewnie cóż za ładny, zgrabny serniczek 🙂 Taki kremowy, w dodatku z musem owocowym. Taka nieco letnia wersja. Nie byłoby nic dziwnego, jakby nie fakt, że we wspomnianym serniku nie ma sera, nie ma tam nawet jogurtu, ani krowiego mleka, ani jajek. Mówię całkiem serio. Co tam jest zatem, zapytacie? Jest tam dużo kokosa, dużo truskawek i dużo serca włożonego w jego przygotowanie. Można go więc nazwać sernikiem bez sera lub sernikiem wegańskim, ale wciąż pysznym i kuszącym, bo to sernik od serca 😉 Myślę, że niejeden wegan, by się skusił, a polecam spróbować każdemu, kto kocha fit słodycze. Ja osobiście nie jestem weganką, mój chłopak tym bardziej, a jego smak zachwycił nasze podniebienia. Na pewno będzie się często pojawiał na naszych talerzach 😉 Co dokładnie jest potrzebne by stworzyć takie cudo?

 

Przygotuj:

Spód:

  • 1/2 szkl. wiórków kokosowych
  • 1/2 szkl płatków jaglanych
  • 1 szkl. daktyli
  • 1 łyżka karobu lub kakao
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego

Masa:

  • 1 szkl. suchej kaszy jaglanej
  • 2 szkl. mleka roślinnego (najlepiej kokosowego)
  • 1 puszka schłodzonego mleczka kokosowego (400 ml)
  • 1 banan
  • 4 łyżki erytrolu
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • ekstrakt waniliowy

Mus:

  • 450 g mrożonych truskawek
  • 1 łyżeczka agaru

 

Do dzieła:

Mleczko kokosowe dobrze schłódź, możesz włożyć go na chwilę do zamrażalnika. Ważne, by oddzieliła się gęsta część. Kaszę jaglaną opłucz kilka razy na przemian w ciepłej i zimnej wodzie, żeby pozbyć się niechcianej goryczki. Następnie zalej 2 szkl. mleka, dodaj olej kokosowy oraz ekstrakt waniliowy i gotuj pod przykryciem przez 20 min. aż kasza wchłonie płyn. Nie wiem czy wiesz, ale kaszy jaglanej nie miesza się podczas gotowania. Naprawdę, nie miesza się. I nie bój się, że się przypali. Jeśli zachowasz odpowiednie proporcje i będziesz gotować na małym ogniu, nic złego się z nią nie stanie. Olej sprawi, że kasza będzie bardziej kremowa. Po ugotowaniu, do jeszcze gorącej dodaj erytrol, wymieszaj i odstaw jeszcze pod przykryciem na 10 minut, żeby się ładnie rozpuścił. Następnie odkryj i ostudź całość. W międzyczasie możesz przygotować spód.
Zalej daktyle gorącą wodą i odstaw, aż zmiękną. Następnie zmiksuj na gładką masę wraz olejem kokosowym. Dodaj karob, wiórki oraz płatki jaglane i dokładnie wymieszaj.

Powstałą masę przełóż do niedużej tortownicy (u mnie o średnicy 22 cm), wyłożonej pergaminem. Odstaw do lodówki, żeby spód ładnie zastygł.

Wystudzoną kaszę połącz z bananem i zblenduj na gładką masę. Dodaj gęstą częścią mleczka kokosowego oraz sok z cytryny i dokładnie wymieszaj. Masę jaglaną przełóż na daktylowy spód i wstaw do lodówki, żeby stężała.

Na wierzch wystarczy zmiksować odmrożone truskawki, oczywiście mogą być też świeże, jeśli takowe posiadasz, ale o tej porze roku raczej będzie ciężko. Dodaj do nich agar i zagotuj. Gotuj przez ok. 10 min. następnie ostudź. Pamiętaj, że agar dość szybko zastyga, więc kontroluj konsystencję musu. Musi być na tyle lejąca i bez grudek, by bez problemu przełożyć ją na jaglaną masę i powstała nam gładka warstwa. Całość włóż do lodówki do stężenia, najlepiej na całą noc.

No i jest sernik bez sera. Niby trudno w to uwierzyć, a jednak się udało. A co najważniejsze, jest przepyszny, a jest to opinia wielkiego seromaniaka, więc jego smak musi być fenomenalny. Z jednej strony dość słodki, czekoladowy spód, pośrodku delikatna jaglana masa, a z drugiej rześki, truskawkowy mus. Wszystko to tworzy kompozycję niebanalną, o idealnym zestawieniu smaków. Kremowa konsystencja, kokosowy aromat, lekko bananowy posmak i nuta cytryny, sprawia, że jagielnik nie jest mulący. Wpływa na to również owocowa warstwa, którą równie dobrze można stworzyć z malin lub jagód. Nie ma co się dłużej zastanawiać nad słusznością tego połączenia, trzeba spróbować we własnej kuchni. Gwarantuję, że niejednego/niejedną z Was powali na kolana, takie niepozorne, wegańskie ciasteczko. Bo warto eksperymentować i poznawać inne kulinarne kompozycje, tylko to gwarantuje nowe doznania smakowe 😉

To była moja pierwsza próba z agarem. Kupiłam go już jakiś czas temu, ale nie miałam pomysłu do czego go użyć. I ot nadarzyła się okazja, więc trzeba było spróbować swoich sił. Ciężko mi było określić jakie proporcje zastosować. Ostatecznie dodałam 2 łyżeczki, ale jak to mądry człowiek po szkodzie, dzisiaj stwierdzam, że najlepiej użyć mniej, gdyż mój mus, był zbyt gumowaty. Lepiej, żeby miał konsystencję musu, więc 1 łyżeczka powinna wystarczyć. Agar jest na tyle wdzięcznym produktem, że można go ponownie podgrzać i rozpuścić, jeśli nasza konsystencja okaże się nieodpowiednia. Zawsze przy kolejnej próbie można dodać go nieco więcej. Teraz, gdy już wiem jakie proporcje zastosować, kolejna próba będzie już strzałem w dziesiątkę.

2 comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.